10
mar

Jestem nieciekawym katolikiem

Nie jest prawdÄ…, że ktoÅ›, kto pracuje w mediach, nie może myÅ›leć inaczej niż w duchu liberalnym – mówi Krzysztof SkórzyÅ„ski, reporter TVN, mąż, ojciec Antka. Rozmawia ks. Dariusz Madejczyk.

 

Koledzy mówią o Krzysztofie Skórzyńskim: ortodoksyjny katolik.
- Hmm… Ciekawe, kto to powiedziaÅ‚? Jeżeli ortodoksyjny znaczy prawowierny, to rzeczywiÅ›cie jestem ortodoksyjnym katolikiem. Tyle że to nic wiÄ™cej ponad to, że nigdy nie odstawaÅ‚em od tego, co nazywamy nauczaniem KoÅ›cioÅ‚a powszechnego. Raczej mam jakiÅ› problem z tymi, którzy krytykujÄ… pewne posuniÄ™cia. Bo dla mnie wiara polega na zaufaniu do KoÅ›cioÅ‚a. (…)

Koledzy mówią o Krzysztofie Skórzyńskim: ortodoksyjny katolik.
- Hmm… Ciekawe, kto to powiedziaÅ‚? Jeżeli ortodoksyjny znaczy prawowierny, to rzeczywiÅ›cie jestem ortodoksyjnym katolikiem. Tyle że to nic wiÄ™cej ponad to, że nigdy nie odstawaÅ‚em od tego, co nazywamy nauczaniem KoÅ›cioÅ‚a powszechnego. Raczej mam jakiÅ› problem z tymi, którzy krytykujÄ… pewne posuniÄ™cia. Bo dla mnie wiara polega na zaufaniu do KoÅ›cioÅ‚a.

Moi znajomi mówią czasem, że jestem gotów zmienić swoje poglądy, gdy je zmieni Kościół. Nie zawsze, ale tak rzeczywiście bywa. Wiara w Boga jest przecież także wiarą w Kościół i jest zaufaniem do niego.

Jeżeli mówią o mnie, że jestem katolickim ortodoksem, to pewnie również dlatego, że w ogóle jestem raczej człowiekiem konserwatywnym; takie poglądy są mi bliskie. Zdecydowanie jednak nie lubię i nie podzielam podziału na Kościół łagiewnicki i toruński.

Jeśli ortodoksyjny znaczy prawowierny, to powiem: Tak, jestem ortodoksyjnym katolikiem. Koniec. Kropka.

Taka postawa wśród ludzi mediów nie jest czymś powszechnym.
- Powszechnym może nie, ale też nie nieobecnym. Większa część mojej rodziny jest z Podlasia, które słynie z konserwatyzmu i konserwatywnego myślenia nie tylko o Kościele i wierze, ale w ogóle o życiu. Tak właśnie patrzymy na rodzinę, na pracę. Moja religijna postawa chyba także w tym ma swoje korzenie.

Jestem nudnym katolikiem, bo nigdy nie przeżyÅ‚em jakiegoÅ› zwrotu w życiu, co nazywane jest „nawróceniem”. Nie usÅ‚yszaÅ‚em żadnego gÅ‚osu, piorun we mnie nie strzeliÅ‚… Moja wiara nie narodziÅ‚a siÄ™ przedwczoraj. Nie byÅ‚o wielkiego objawienia, nie jestem neofitÄ…, nie przeszedÅ‚em wielkiej i symbolicznej pokuty za grzechy przeszÅ‚oÅ›ci. W wierze katolickiej po prostu wyrastaÅ‚em. CaÅ‚a moja rodzina zawsze żyÅ‚a blisko KoÅ›cioÅ‚a, przeszedÅ‚em przez wszystkie możliwe wspólnoty, żonÄ™ poznaÅ‚em na pielgrzymce… Jestem w sumie bardzo nieciekawym katolikiem, absolutnie standardowym. Ci spoza koÅ›cioÅ‚a powiedzÄ… – „zwykÅ‚y katol”.

Z taką postawą chyba nie jest łatwo odnaleźć się w świecie mediów? Jest to chyba duże wyzwanie.
- Bliższy jest mi KoÅ›ciół, który bardzo mocno stoi na tradycji, aniżeli ten, który gotów jest implementować sobie wszystko, co jest na zewnÄ…trz, caÅ‚y brud tego Å›wiata… Jeżeli ludzie przychodzÄ… do KoÅ›cioÅ‚a, to robiÄ… to nie po to, by móc używać prezerwatyw, sypiać ze sobÄ… przed Å›lubem, korzystać z usÅ‚ug prostytutek, bawić siÄ™ w kasynach czy nadużywać alkoholu. To wszystko można znaleźć poza KoÅ›cioÅ‚em. W KoÅ›ciele chce siÄ™ odnaleźć to wszystko, czego nie miaÅ‚o siÄ™ gdzie indziej i chce siÄ™ stać na tym gruncie. Normy muszÄ… być jasno wyznaczone i, moim zdaniem, odstÄ™pstwa od nich sÄ… najzwyczajniej niebezpieczne. I dla wiernych, i dla KoÅ›cioÅ‚a.

Myślę, że części ludzi, którzy pracują tutaj, w mediach, daję szansę spotkania z czymś innym. Rodzę w nich jakieś zaciekawienie. Wielu zapewne zadaje sobie pytanie, jak to możliwe, że człowiek, który pracuje w mediach, w środowisku, które słynie z liberalnych poglądów, może mieć poglądy zupełnie inne. Zapewniam Księdza i zapewniam wszystkich Czytelników, że może. Nie jest prawdą, że ktoś, kto pracuje w mediach, nie może myśleć inaczej niż w duchu liberalnym. Ja sobie z tym radzę. I wielu innych też. Nie wiem, jak wygląda to w innych stacjach, u nas różnorodność się ceni.

Ale zapewne są tematy, których wolałby Pan nie poruszać przed kamerą, nie podejmować ich jako dziennikarz.
- OczywiÅ›cie, że tak. SÄ… tematy, które sÄ… mi obce i zwyczajnie ich nie podejmujÄ™. Nie ma problemu z tym, że ktoÅ› ma inny krÄ™gosÅ‚up niż ten mainstreamowy, czyli – mówiÄ…c zwyczajnie – zwiÄ…zany z głównym nurtem.

Część moich znajomych rzeczywiście dziwi się mojej, jak to Ksiądz powiedział wcześniej, ortodoksyjności i przywiązaniu do Kościoła; niektórzy czasami delikatnie sobie żartują, ale bez żadnych złośliwości; są jednak i tacy, którzy wybrali się na Mszę, żeby sprawdzić na żywo to, co im Skórzyński opowiada o księżach, Kościele i wierze, i czy tam jest rzeczywiście tak fajnie, jak mówi.

Dziennikarz, tak w mediach prywatnych, jak i publicznych, staje jednak zawsze wobec konieczności wykonywania zleceń, które przychodzą od pracodawcy. Czy można odmówić, gdy temat jest Panu obcy, gdy dotyka życia Kościoła, a Pan się zupełnie nie zgadza z postawioną tezą?
- Tak. PracujÄ™ w takim miejscu, gdzie każdy z nas może powiedzieć: wolaÅ‚bym tego tematu nie robić, bo jest mi obcy, bo go nie czujÄ™ lub dlatego, że uważam zupeÅ‚nie inaczej. CzÅ‚owiek pracujÄ…cy w mediach ma przecież także – podobnie jak ludzie pracujÄ…cy w wielu innych zawodach – swoje dylematy moralne, którym musi jakoÅ› sprostać. Media na caÅ‚ym Å›wiecie, z natury, sÄ… zawsze bardziej liberalne niż konserwatywne, ale nie znaczy to, iż ktoÅ› o poglÄ…dach konserwatywnych czy umiarkowanych nie znajdzie tu dla siebie miejsca. OdkÄ…d pracujÄ™ w zawodzie, nie pamiÄ™tam takiej sytuacji, by ktoÅ› próbowaÅ‚ zÅ‚amać mój sposób myÅ›lenia, moje sumienie czy, idÄ…c jeszcze dalej, wiarÄ™. Takich sytuacji nigdy nie byÅ‚o.

Dziennikarz, który otwarcie przyznaje siÄ™ do swojej wiary, nie zawsze jest dobrze odbierany przez widzów. Kiedy w WigiliÄ™ Bożego Narodzenia Krzysztof Ziemiec wróciÅ‚ do „WiadomoÅ›ci” i w życzeniach powiedziaÅ‚ o Nowonarodzonym Jezusie, odezwaÅ‚y siÄ™ gÅ‚osy radoÅ›ci z jego powrotu do zdrowia po ciężkim wypadku, ale także sÅ‚owa krytyki…
- Krzysia znam bardzo dobrze. Wiem, co przeżywał przez półtora roku po swoim wypadku. Wiem też, jak ważna była dla niego wiara, jak ważny był Kościół i jak wielkie było wsparcie ze strony księży w tych dramatycznych momentach jego życia. Człowiek, który tak wiele przeżył, ma podwójny mandat do tego, by o wierze mówić głośno. Potrzeba wiele odwagi, by tak szczerze wypowiedzieć to, co się czuje. Gdy zadaję sobie pytanie, co ja bym zrobił w podobnej sytuacji, odpowiadam: nie wiem. Mam nadzieję, że też potrafiłbym się zdobyć na podobną odwagę.

Tej odwagi naprawdę potrzeba, czego dowodem niech będzie krytyka, która spadła na Krzyśka. Nie możemy jednak doprowadzić do takiej paranoi, jaka jest we Francji, gdzie zabrania się nosić burek kobietom muzułmańskim i gdzie Kościół katolicki musi stawać w ich obronie.

Na okÅ‚adce pierwszego wielkopostnego wydania „Przewodnika Katolickiego” znalazÅ‚y siÄ™ sÅ‚owa: „Wielki Post – czas dla wiary”. Czy z Pan punktu widzenia jest to rzeczywiÅ›cie czas dla wiary?
- Tak w Wielkim Poście, jak i w Adwencie przypominam sobie trzy razy bardziej niż w ciągu roku, że jestem katolikiem. Taką mobilizacją są choćby zobowiązania, których nie ma na co dzień. Kiedyś w jednym z programów w Religia.tv skrytykowałem książkę o rekolekcjach w weekend, bo sądzą, że nie o to chodzi, by coś szybko załatwić, np. poczytać pół godziny jakieś rozważanie.

Potrzebujemy takiego czasu, jak Wielki Post, kiedy naprawdę coś trzeba z siebie dać. Musi być taki wyjątkowy czas, kiedy będziemy bardziej zdyscyplinowani. Zresztą tej duchowej dyscypliny w ogóle potrzebujemy. U mnie w domu taką osobą, która o tym przypomina, jest moja żona. Jak już mi się nic nie chce i jestem strasznie zmęczony, właśnie żona bierze sprawy w swoje ręce i mówi: klękaj, jest wieczór, musisz się jeszcze pomodlić, a potem kładziemy się spać. W Wielkim Poście jest jeszcze bardziej bezwzględna niż zwykle.

Co możemy zrobić, by dobrze – albo jak to lubiÄ™ mówić: twórczo – przeżyć Wielki Post? SÅ‚yszaÅ‚em kiedyÅ›, że benedyktyni na poczÄ…tku Wielkiego Postu wynoszÄ… z celi wszystko, co zgromadzili przez caÅ‚y rok, a potem wnoszÄ… z powrotem tylko to, co jest rzeczywiÅ›cie niezbÄ™dne…
- Kiedyś banalne wydawało mi się stwierdzenie, że w Wielkim Poście nie chodzę na imprezy i nie piję alkoholu. Ale z drugiej strony muszę przyznać, że w dzisiejszym świecie bywa to dużym wyrzeczeniem.

Na pewno nie mogę mówić o zatrzymaniu i wyciszeniu. W mediach, tak jest każdego roku, jest to czas najgorętszy. Między Nowym Rokiem a wakacjami, np. w polityce, dzieje się zawsze najwięcej. Nie ma czasu, żeby się zatrzymać. Dlatego trzeba znaleźć czas, by się stąd po prostu wyrwać. W tym roku mamy ze znajomymi taki pomysł, by gdzieś wyjechać na rekolekcje wielkopostne. Chcemy wziąć urlop i spędzić kilka dni z dala od codziennych spraw. Musimy znaleźć czas, by z tej celi wynieść rzeczy niepotrzebne, a zostawić tylko to, co jest naprawdę istotne.

Takie 3-4 dni staram się zawsze wygospodarować, bo w pracy, którą mam, nie ma na co dzień czasu na zatrzymanie. Gdy jednak uda się z tej codzienności wyrwać, jest już tylko Rodzina i Pan Bóg.

 

Przewodnik Katolicki nr 11/2010

Tag: media tvn dziennikarz wiara praca katolik głogów

Comments are closed.